Wpisy
O zarabianiu kasy na sprzedaży dziewictwa pisałem na blogu nie tak dawno - na tym nie da się zarobić. O zarabianiu kasy na produkcji porno jeszcze nie pisałem, ale tu też jest krucho. Branża ta została zdruzgotana przez darmowe porno w sieci, produkcji komercyjnych jest mało a aktorom płaci się grosze. Ba, pojawił się nowy model biznesowy w branży, by kręcić filmy porno w których to aktorka płaci, by nakręcono z nią film. Po co? Ano po to, że pracując jako prostytutka może się reklamować jako 'gwiazda porno'. Na naszym polskim podwórku jest bardzo ciężko - aktorzy pracują całkowicie za darmo, a dziewczyny dostają niewiele więcej niż za seks w agencji.
Jak wyglądają realia finansowe profesjonalnego seksu za pieniądze? W przypadku pracy w agencji dziewczyna ma około 5 klientów dziennie, każdy zostawia 160 zł, z czego w przypadku dobrego opiekuna nawet 100 zł idzie do jej kieszeni. Daje to 500 zł dziennie lub 10 000 zł miesięcznie. Niby nie jest źle, ale praca jest trudna, klienci przychodzą różni, a odmówić świadczenia usług jest trudno. To naprawdę ciężko zarobione pieniądze. Sporo dziewczyn nie wytrzymuje tego psychicznie, co skutkuje na przykład uzależnieniami. Brak planu na przyszłość może skończyć się stoczeniem się od dziewczyny VIP biorącej 1000 zł za numerek do kobiety oddającej się za piwo kilkanaście lat później. Tu nie ma żartów.
Dziewczyny mające dochód od sponsorów to tak zwane 'cichodajki'. Pieniądze są mniejsze, ale takie źródło dochodu jest jedynie dodatkiem do budżetu, ekstra pracą. Dużą zaletą jest to, że klientów można sobie wybierać. Znam wiele przypadków, w których takie związku trwają przez wiele lat.
Czasem prostytucja jest tak ukryta, że nawet klient nie wie, że jest klientem. Jak inaczej nazwać sytuację, w której kobieta wiąże się z facetem tylko dlatego, że jest on przy kasie i lubi się nią dzielić? Takich układów jest mnóstwo i nie ma tu miejsca na rozważania etycznie. Po prostu niektóre kobiety cynicznie wybierają facetów tylko ze względu na ich kasę i taka jest już natura świata. W języku angielskim jest nawet określenie, które nie przeniknęło jeszcze do polszczyzny - trophy wife.
Na zaprzyjaźnionym blogu pojawił się wpis, do którego chciałem się odnieść. To prawda, że media karmią nas wizerunkiem 'ludzi z Marsa', niewystępujących w naszej codziennej rzeczywistości. Pisałem już o tym, że dla większości Polaków i Polek bliższe są realia z blogu Make Life Harder niż Make Life Easier. Całość korzyści z powrotu do kapitalizmu spija 2-3 % populacji, klasa średnia to dalsze kilkanaście procent, a reszta to bieda z nędzą, pokolenie 1500 brutto.
Jasne jest, że istnieje ogromna dysproporcja ilościowa między ilością div chcących przyciąć trochę kasy wskakując komuś do łóżka, a ilością potencjalnych dawców gotówki. A jednak to się udaje. Przykładem niech będzie autor linkowanego bloga czy ja, obaj jesteśmy sporymi dawcami gotówki. A takich 'hobbystów' jak my są setki czy tysiące, wystarczy spojrzeć na ilość ogłoszeń 'zasponsoruję'.
Znam też wiele przypadków gdy dziewczyna skutecznie odcedzała sponsora na duże pieniądze. Pamiętam dziewczynę, której sponsor kupił mieszkanie, osobiście znam dwa przypadki w których dziewczyna dostała nowy samochód. Znam sytuacje w których układy sponsorowane kończyły się małżeństwem. Oczywiście, to są przypadki rzadkie, większość dziewczyn uprawia kryptoprostytucje skacząc z łóżka do łóżka kolejnych sponsorów, niemniej są przypadki, w których plan dojścia tą drogą do pieniędzy się udaje.
Myślę, że autora wpisu musiały zdenerwować absurdalne mejle od potencjalnych div. Niestety, to jest część folkloru i trzeba się z tym pogodzić. Czasem jest to okazja do szczerego śmiechu. Nie ma się co zniechęcać, są jeszcze laski lubiące seks na parę złotych.
Prostytucja jest przedmiotem badań niektórych ekonomistów, wyniki ich pracy są czasem fascynujące. Warto zapoznać się choćby z częścią z nich, na przykład zawartych w książce Freakonomia.
W sieci pojawił się wywiad z Jackiem Kurzępą. Koleś jest całkiem niezłym oszołomem. Polecam lekturę, która pokazuje jak dalece spaczone jest katolickie spojrzenie na rzeczywistość. Dla Kurzępy seks-pracownica jest - uwaga - kobietą upadłą. Nie chce się wierzyć, że ktoś stosuje jeszcze to pojęcie wyjęte wprost z 19 wieku. O śmieszności Kurzępy zdaje sobie sprawę prowadza z nim wywiad, mówiąc "Wyobrażam sobie, jaką wesołość musi pan wzbudzać we Francji, kiedy używa pan określenia "kobieta upadła".
To co dzieje się między dwojgiem dorosłych ludzi jest ich prywatną sprawą. Nikt nie może narzucać ludziom w jakiej konfiguracji mają uprawiać seks, czy mają mieć do tego zawarty ślub i czy ktoś ma się za seks odwdzięczać. Mam nadzieję, że ten palant szybko odejdzie na śmietnik historii.
Przy okazji moich poszukiwań wymieniam sporo mejli z kobietami. Najczęściej pojawiającym się pytaniem (poza wiekiem i lokalizacją) jest to o powody moich poszukiwań. Pokazuje to, jak bardzo kobiety różnią się od mężczyzn i jak trudno się nawzajem zrozumieć.
Z biologicznego punktu widzenia, dla kobiet seks jest wysiłkiem i ryzykiem. Na szali kładziony jest przede wszystkim czas - kobieta ma raptem kilka lat, które może przeznaczyć na urodzenie dziecka. Związek dla seksu może uniemożliwić znalezienie partnera, z którym będzie można założyć rodzinę. Kobieta ryzykuje również swoim zdrowiem (choroby przenoszone drogą płciową) czy zajściem w niechcianą ciążę.
Seks z partnerem z którym się jest w stałym związku to zupełnie inna sprawa. Tu ryzyko kompensuje fakt, że związek rokuje na przyszłość, istnieje perspektywa założenia rodziny czy mniejsza lub większa gwarancja, że w razie czego mężczyzna zaopiekuje się swoją kobietą.
W przypadku mężczyzn seks jest bardziej fizjologiczny. Ewolucja zmusiła samców do poszukiwania jak największej ilości partnerek i posiadania jak największej ilości potomstwa celem przekazania swoich genów. Oczywiście dziś z całego tego mechanizmu pozostała karykatura - faceci chcą zaliczać ale tylko dla zaspokajania atawistycznego popędu.
Właśnie do tego sprowadza się różnica między płciami, która prowadzi do rozmaitych konsekwencji - od kłótni, przez zdrady, do rozwodów. Kobiety traktują seks jako ryzykowną konieczność a faceci niejako są z natury uzależnieni od seksu
Życie w Polsce to nie bajka. Wysokie bezrobocie, ogromna ilość biedy, trudności w zrobieniu kariery, czasem konieczność samotnego wychowania dziecka. Wiele kobiet zadaje sobie w którymś momencie swojego życia pytanie 'a może zacząć brać pieniądze za sex?'. Nie ma w tym nic złego, prostytucja jest pracą społecznie potrzebną, pewnego rodzaju wentylem bezpieczeństwa dla społeczeństwa. Istnieją badania, które wskazują, że w społeczeństwach z łatwym i legalnym dostępem do płatnego seksu niższe są statystyki przestępstw seksualnych.
Są różne formy prostytucji:
- znalezienie sobie bogatego męża i trwanie z nim w związku bez zaangażowania emocjonalnego - moim zdaniem najbardziej obrzydliwa forma prostytucji, ponieważ oparta na zakłamaniu
- bycie tak zwaną 'cichodajką' - czyli kobietą mającą jednego lub grono stałych partnerów, płacących za seks - najbezpieczniejsza i najdyskretniejsza forma płatnego seksu
- zostanie prostytutką, co wbrew pozorom wcale nie dostarcza największego dochodu, ogranicza możliwość wyboru partnerów i naraża na ryzyko bycia pobitą/zabitą w pracy
- wyjazd do seks pracy, co jest zdecydowanie najgorszym pomysłem, ponieważ naraża na ryzyko naruszenia nieznanego prawa za granicą i ogranicza możliwość wycofania się - można niechcąco zostać seks - niewolnicą
- kariera w przemyśle porno, co jest zupełnie niedochodowe w porównaniu do wyżej wymienionych form płatnego seksu, niosąca konieczność całkowitego ujawnienia tożsamości i prowadząca do większego ryzyka zakażenia chorobami wenerycznymi (w porno zwykle nie używa się prezerwatyw)
Zanim ktokolwiek wpadnie na pomysł seks pracy powinien zapoznać się z forum 'Garsoniera', a dokładniej z jego częścią dla pań, nazywaną 'damską strefą'. Można tam dowiedzieć się, jak wygląda ten fach 'od środka'.
Drugim krokiem, który warto podjąć jest próba sił w zostaniu 'cichodajką'. Internet daje możliwość rozmowy z wieloma ludźmi i selekcją tego mężczyzny od którego się zacznie. Jest to wiele bardziej komfortowe niż sytuacja, w której wchodzi klient i trzeba uprawiać z nim seks.
Istnieją też portale ogłoszeniowe w których reklamują się profesjonalne prostytutki, na przykład Odloty lub Roksa. Z nimi też warto się zapoznać, są tam oferty pracy jak również anonse innych kobiet, które można podpatrzeć.
Przede wszystkim trzeba pamiętać o anonimowości. Reklamowanie się z tym samym adresem email co używanym na facebooku jest lekkomyślne. Należy posługiwać się osobnym numerem prepaid oraz osobnym adresem email. Warto mieć zaufaną przyjaciółkę, której można powiedzieć z kim się spotyka i gdzie się wyjeżdża.
Jedną z moich licznych wad jest ciekawość. Z tego powodu otworzyłem konto na www.sprzedamdziewictwo.pl ... właściwie to kilka kont, aby móc zapoznać się z tą społecznością z kilku stron.
Codziennie rodzi się w Polsce niecałe 1000 dzieci, 500 chłopców i 500 dziewczynek. Można przyjąć, że około 500 kobiet dziennie przechodzi inicjację seksualną, czyli mówiąc wprost, traci cnotę. Jeżeli z tej grupy tylko kilka procent wpadnie na pomysł, by na utracie cnoty zarobić, mamy całkiem sporą podaż na tym bądź co bądź 'rynku'. Jeżeli wejdzie się na wspomnianą stronę widać, że dziewczyn ogłasza się zaskakująco dużo.
Każda z tych kobiet czuje się wyjątkowa. W mediach dużo się pisze sensacyjnych doniesień o sprzedawaniu cnoty, podawane są ogromne sumy, jakie rzekomo przechodzą z rąk do rąk. Trzeba na to spojrzeć bardzo krytycznie. Ilu w Polsce, skądinąd biednym kraju, może być mężczyzn chcących i mogących wydać 10 000 złotych na spotkanie z dziewicą? Chyba niewielu, gdy porówna się ilość ogłoszeń od mężczyzn z ilością ogłoszeń od kobiet.
Tak więc większość chętnych do zarobku odchodzi z pustymi rękoma, nie mogąc znaleźć faceta z kasą. Ponieważ złośliwość to kolejna z moich wad, zacząłem proponować różne niskie sumy za spotkanie. Szczególnie zabawna była odpowiedź jednej z dziewczyn: 'za 2500 nie poszłabym do łóżka z nieznajomym'. Spytałem, czy poszłaby do łóżka za 2500 z kimś znajomym. Niestety, do dziś nie otrzymałem odpowiedzi.
Sprzedamdziewictwo.pl roi się od oszustek i oszustów. Zetknąłem się z jedną kobietą, co do której jestem pewien, że naciąga facetów - umawia się z kilkoma 'jedynymi'. Zaraz potem otrzymałem ofertę zakupu sztucznej błony dziewiczej. Jest to wynalazek znany od starożytności - pęcherz wypełniony czerwonym płynem. Wkłada się go do pochwy przed stosunkiem i penetracja powoduje jego rozerwanie. Klient ma wszystkie wrażenia jakich oczekuje - płaczącą aktoreczkę, uczucie oporu i 'krew'. No i jest odcedzony ze zbędnej gotówki.
Po dzisiejszym wpisie widzę, że listy wad muszę dopisać również rozwlekłość ;)
Przeglądając sieć zauważyłem, że ktoś porzucił całkiem fajny adres zasponsoruje.blox.pl. Warto wypełnić tą lukę.
O sobie pisać najtrudniej. Mam na imię Adam, 32 lata, mieszkam w Kątach Wrocławskich, jak łatwo zgadnąć niedaleko Wrocławia. Pracuje w banku, jestem ustawiony finansowo, dużo służbowo jeżdżę po świecie. Nie mam żony ani dzieci.
Chętnie pomogę finansowo fajnej dziewczynie, do lat 21. Interesują mnie spotkania we Wrocławiu, 1-3 razy w miesiącu, możemy także pomyśleć o wspólnych wyjazdach.
Zainteresowana? Pisz abjhnchina35 malpka gmail com.